|
Z poczuciem wyższości patrzą na sadowników rolnicy, ponieważ w sadzie nic się w sposobach owocobrania od czasów króla Ćwieczka w zasadzie nie zmieniło; tak samo ręką chwytamy pojedyncze dojrzewające jabłko i skręcając je do góry oddzielamy Mzypułkę od pędu. Tak to pewnie w swoim czasie czyniła Ewą, uby nieszczęsne jabłko podać Adamowi.
Czas wielki, by się coś pod tym względem zmieniło i w sadownictwie. Ręczny zbiór owoców jest bardzo mozolny, wskutek cżeg? koszt tego zabiegu sięgał nieraz 80% wartości zebranego towaru:
Dotyczy to oczywiście owoców drobnych, których zbiór jest burdzo pracochłonny. Przy różnych owocach różnie się to kształ-Luje. Tak więc jeden robotnik może zerwać w ciągu dnia 30- 70 kg truskawek, 20-40 kg malin, 30-60 kg porzeczek, 40- (10 kg agrestu, 100-300 kg wiśni,?80-100 kg czereśni, 100- IWO kg śliwek, 500-1500 kg jabłek: lub gruszek.
Mogłoby się wydawać, że z jabłkami, których zbiera się w cią-?u dnia najwięcej, nie ma kłopotu. Ale wyobraźmy sobie 100-?hektarowy sad i plon 40 t z hektara, razem 4000 t. Niech na jed~ nego robotnika przypadnie nawet jedna tona dziennie, to te' trzeba 4000 roboczodniówek. Okres zbioru przy odmianach zimowych trwa około 4 tygodni. Trzeba więc w tym czasie 160 ludz! do zbioru. Są-przecież ha świecie sady większe niż 100-hektarowe; znamy sady 2000-hektarowe. Nie można też liczyć, że przeciętnie na jednego robotnika wypadnie zbiór jednej tony na dzień. Są całe rejony, w których wydajność jest mniejsza o połowę. Bywają dni jesienne, kiedy deszcz siąpi od rana do wieczora i zbiór owoców jest niemożliwy.
|