| Przychodzi wreszcie kolej |
| Przychodzi wreszcie kolej na strząsanie jabłek. Pierwsze tego rodzaju próby podjęto już na skalę półhandlową w Ameryce w 1966. Zasada jest ta sama co i przy innych owocach. Wibratory do strząsania i płócienne ramy, na które owoce spadają. Jabłko opadające na płótno nie. zrobi sobie krzywdy. Niestety jednak, wiele ich po drodze uderza o gałęzie i obija się lub rani. Inne wymijają wprawdzie, gałęzie,' ale uderzają o jabłka, które już spadły na skrzydła. Próbuje się temu zapobiec w dwojaki sposób. Po pierwsze, nie trzęsie się gałęzią mocno i ciągle, dopóki wszyst- kie owoce pospadają, lecz uderza się 2-3 razy w konar i czeka, aż pewna część spadnie. Opadłe jabłka odpływają po równi' po- chyłej do skrzynki, aby nie opadały na nie nowe owoce. Potem znowu 2-3 uderzenia i tak kilka lub kilkanaście razy, aż do .skutku. Po drugie, nad płóciennymi skrzydłami pod drzewem wiszą luźno paski płótna szerokości około 10 cm, umieszczone jeden od drugiego w odległości co 5 cm na wysokości 10 cm po- nad skrzydłami. Grają one rolę amortyzatorów. Opadając jabłka uderzają o nie, tracą swój impet i staczają się lekko z pasków na płócienne skrzydła. Teraz może spadać następne" jabłko. Nie uderzy ono w owoc leżący na skrzydłach, lecz znowu w amorty- zujące upadek paski. |